Dziś mamy 12 stycznia 2026, poniedziałek, imieniny obchodzą:

3 września 2012
Edward Betański – legendarny mistrz zapaśniczej maty

Zawodnik dużego formatu

Byliśmy dobrą drużyną - mówi były zapaśnik, prezentując trofea

Byliśmy dobrą drużyną - mówi były zapaśnik, prezentując trofea

Edward Betański, były zawodnik sekcji zapaśniczej Zryw Nakło, późniejszy trener sekcji zapaśniczej Czarnych, członek kadry narodowej na mistrzostwach w Sofii, zdobywca wielu medali - opowiada# swoją barwną historię sportową.

- Kiedy i w jakich okolicznościach zetknął się pan z matą zapaśniczą?

- Trenowałem w latach 1947 – 76 jako zapaśnik Zrywu Nakło. Po raz pierwszy poszedłem na trening w wieku 17 lat. To było po wojnie. Trenowaliśmy w dzisiejszym budynku przedszkola obok urzędu miasta i gminy. Wcześniej spotykaliśmy się z chłopakami na murawie koło byłej rzeźni, tam próbowaliśmy swoje siły. Moi znajomi chodzili już na sekcję i chwalili się swoimi umiejętnościami. To dzięki ich namowom trafiłem na trening.

- Jak wspomina Pan tamten dzień. Czy od razu zdecydował Pan, że to jest sport dla pana?

- Tego dnia, kiedy poszedłem na trening, trener Struzik, który był założycielem sekcji zapaśniczej w Nakle, postawił mnie na macie naprzeciw mojego kolegi. Po chwili, obserwując nasze zmagania, zdecydował, że sam sprawdzi moje możliwości. Wówczas walczyłem z samym trenerem Struzikiem. Był już wtedy mistrzem Polski i Węgier w zapasach. To było emocjonujące doświadczenie. Trener powiedział wówczas moim kolegom, że pokłada we mnie duże nadzieje i chce mnie widywać na treningach.

- Jak wyglądały treningi? Czy miewał Pan chwile zwątpienia?

- Wówczas warunki panujące na siłowni znacznie różniły się od dzisiejszych standardów. Na podłodze nie było maty, leżały trociny. Jak już mówiłem, trenowaliśmy w budynku, gdzie dziś znajduje się przedszkole Donald. Treningi odbywały się 3 razy w tygodniu. Trenowaliśmy też w barakach na Mickiewicza - obok domu kultury oraz w Szkołach Podstawowych nr 2 i 3. Nie było lekko. Lubiłem to, co robię. Co prawda był jeden moment, kiedy myślałem, że to już koniec przygody z zapasami, ale miało to miejsce wiele lat później i było podyktowane chorobą.

- Jak przebiegała Pana kariera? Wiemy, że zdobył Pan wiele medali i był Pan obiecującym zawodnikiem. Kiedy pojawiły się pierwsze sukcesy?

- W tamtych czasach zapasy nie były popularne. Trenowaliśmy i osiągaliśmy dobre wyniki dzięki uporowi. Nie mogliśmy liczyć na wiele ze strony klubu... W latach 50., mimo że miałem duże osiągnięcia, zmuszono mnie do zaprzestania treningów i zostałem skierowany na roczny kurs kierowników młynów do Łodzi. Takie to były czasy. Sukcesy pojawiły się już po roku treningów. W 1948 roku zdobyłem tytuł wicemistrza Polski na zawodach Związków Robotniczych Stowarzyszeń Sportowych w Krakowie. W 1950 zostałem powołany do kadry narodowej na mecz z Bułgarią w Sofii. W latach 50. przez rok walczyłem w zespole Gwardii Łódź, a później wróciłem do Nakła. Niestety, wkrótce powołano mnie do wojska i znów nastąpiła przerwa w treningach. Po powrocie z wojska zachorowałem na tyfus. Choroba sprawiła, że na kolejny rok musiałem pożegnać się z treningami. Byłem wtedy tak słaby, że myślałem o pożegnaniu się z matą. Jednak miłość do zapasów i upór pozwoliły mi powrócić na matę i w 1954 roku zdobyłem wicemistrzostwo Polski. Niewątpliwie przerwy w treningach komplikowały moja karierę sportową. Jak już mówiłem - były inne czasy. Nie czułem żalu. Spełniałem się jako trener sekcji zapaśniczej w Nakle, a moi zawodnicy odnosili duże sukcesy. To dawało satysfakcję. Trenowałem również zawodników kadry narodowej do 21 lat w Rynie. Moim wychowankiem był Andrzej Supron - późniejszy mistrz olimpijski. Byliśmy najlepsza drużyną.

- Jak rodzina odbierała Pana pasję?

- Żona bardzo mnie wspierała, rozumiała jak wiele to dla mnie znaczy. Sama też pomagała niejednokrotnie w przygotowaniach do zawodów. Gdyby nie jej wspaniała postawa, nie mógłbym realizować swoich pasji.

- Skoro sekcja zapaśnicza Czarnych odnosiła takie sukcesy, to dlaczego zrezygnował Pan z funkcji trenera?

- Zapasy były moją miłością. Trudno było się rozstać. Najbardziej brakowało mi zawodników, z którymi byłem zżyty. Jednak krzywdzące moim zdaniem decyzje zarządu sprawiły, że musiałem podjąć decyzję o rezygnacji. Byłem wtedy rozżalony, miałem świadomość, że tracimy wielką szansę. Niedługo po rezygnacji sekcja się rozwiązała i 30-letni wysiłek poszedł na marne. Straciliśmy wiele talentów.

- Czy ma Pan jakieś marzenia związane z zapasami?

- Marzę o tym, że ktoś podzieli moja pasje i w Nakle powstanie sekcja zapaśnicza. Zapasy to determinacja i upór. Wyzwalają w człowieku duże emocje, każdy pojedynek to próba charakteru. To dobry sport. Nakło ma tradycje zapaśnicze, a to wiele znaczy.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Beata Kempińska

udostępnij na FB

Komentarze (0) Zgłoś naruszenie zasad

Uwaga! Internauci piszący komentarze na portalu biorą pełną odpowiedzialność za zamieszczane treści. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli uzna, że nie są zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszać normy prawne i obyczajowe. Pamiętaj! -pisząc komentarz, anonimowy jesteś tylko do momentu, gdy nie przekraczasz ustalonych zasad.

Komentarze pisane WIELKIMI LITERAMI będą usuwane!

Dodaj komentarz

kod weryfikacyjny

Akceptuję zasady zamieszczania opinii w serwisie
Komentarz został dodany. Pojawi się po odświeżeniu strony.
Wypełnij wymagane pola!



LOKALNY HIT

Zakrętki do słoików 6tki, 82 mm złote 10 sztuk
7,50PLN
Zezwolenie na przetwarzanie odpadów
od 2000PLN
Interdruk Pianka Dekoracyjna 8 sztuk Basic – elastyczne arkusze A4
10,99PLN
Korektor w taśmie
7,99PLN
Budowa magazynów
Klej Brokatowy 3D Neon 20 ml InterDruk Unicorn – Do Dekoracji
2,74PLN
Długopis Automatyczny EASY ACADEMY Czarny INTERDRUK – Wygodny i Stylowy
1,60PLN
Wasch Pulver proszek do prania kolorów 3,9 kg
29,99PLN
0

Bój o Szubin. Ciężka próba dla powstańców

Wkrótce po wybuchu walk powstańczych #w Poznaniu szczególne znaczenie uzyskała linia Noteci, oddzielająca Wielkopolskę od Pomorza Zachodniego i silnie zniemczonej Bydgoszczy, stanowiącej poważne zagrożenie dla rozwoju powstania. Już 1 stycznia 1919 roku wyzwolono Nakło – ważny węzeł kolejowy, którym przechodziły transporty niemieckiej armii Ober –Ostu, powracającej do Rzeszy na mocy tzw. umowy białostockiej. Nakło zresztą było później oddane Niemcom na polecenie państw Ententy, które w powstaniu owego „korka” widziały poważne zagrożenie dla stabilizacji sytuacji w tym rejonie. Stoczono też zwycięskie potyczki pod Mroczą, Ślesinem i Wysoką.

(czytaj więcej)
0

Trwa karnawał. W jakie dni wypadają święta wielkanocne w tym roku?

Rozpoczął się okres karnawału# - czas radości, zabaw i spotkań w gronie rodziny oraz przyjaciół. To okres, który kojarzy się z balami, imprezami i wesołą atmosferą. Karnawał potrwa aż do Wielkiego Postu.

(czytaj więcej)
0

Zajęcie miasta. Zwycięska walka o Szubin

W wyniku podpisanego układu #polityczno-wojskowego pomiędzy gen. Józefem Dowborem Muśnickim a Komisariatem NRL, gen. Dowbor Muśnicki przejął z rąk NRL dowództwo wojskowe. Uznając jedność wojska polskiego Komisariat NRL zastrzegał sobie tymczasową odrębność wojsk wielkopolskich, a mianowanie oficerów i urzędników wymagało aprobaty NRL.

(czytaj więcej)
0

Jedyna kobieta wśród cichociemnych. Rocznica śmierci gen. Zawadzkiej

Jedna z dwóch Polek ze stopniem #generalskim, jedyna kobieta wśród cichociemnych i legendarna kurierka Armii Krajowej.

(czytaj więcej)